Jak odpieluchować ( i nie zwariować)

0 Flares 0 Flares ×

Cute-White-Orange-Baby-Potty

Przed nami ostatnie podrygi zimy , ale potem wiosna i lato- więc pora idealna na rozstanie z pieluchami. Dlaczego? Ano właśnie dlatego że to okazja by dziecko cały dzień biegało w lżejszym ubranku, czy stroju kąpielowym.  Zaczyna więc zauważać to co w pampersie było nieodczuwalne- robi się nagle ciepło ,mokro, coś kapie na podłogę… Siiii!!!  Dziecko świadomie ma więc poczucie sprawstwa-czyli że coś zrobiło,samo , coś poczuło i jest jakiś efekt :) Wow!

Pytanie- co dalej? Jak nie spalić pierwszych prób? Od Waszej reakcji zależy teraz jak sprawa potoczy się dalej bo odpieluchowanie to długa droga i niezła szkoła cierpliwości (dla Was) a dla dziecka poznawanie możliwości własnego ciała .

No więc na spokojnie- po prostu trzeba stwierdzić fakt („zrobiłeś siusiu”) nawet jeśli rzecz stała się na dywanie albo waszym ulubionym fotelu -żadnych krzyków i jazgotania! Od tej pory za każdym razem dziecko słyszy że zrobiło siusiu i to jest ok. No bo przecież jest ;) a to, gdzie siusiu niebawem trafi to następny etap nauki…

Kolejny krok to przejście na nocnik. Najprostszy,bez udziwnień, nie kojarzący się ani z zabawką ani z zabawą. Nie sadzamy dziecka na siłę, za karę, nie przetrzymujemy siłą. Dobry moment to chwila tuż po przebudzeniu lub posiłku/piciu. Młodzież się rozsiada a rodzic kibicuje. Jeśli padną słowa „zrób siusiu” to kojarzące już fakt dziecko od razu spojrzy w dół w oczekiwaniu na to co się wydarzy :) Po skończonej robocie oczywiście oklaski i wielka radość,za każdym razem, nie krępujcie się! :D Atmosfera się udziela więc niech nie zdziwi Was fakt że pilny mały uczeń niebawem zacznie was nagradzać oklaskami ilekroć będziecie zdejmować spodnie ;)

Czasem w pakiecie z siusiu wpadają do nocnika poważniejsze ekhmm…sprawy, więc tym bardziej chwalimy, nie obrzydzamy dziecku (bo moze zacząć się bać) i cieszymy się z postępów.

Kiedy jest najlepszy moment na odpieluchowanie? To zależy od dziecka, ale moim zdaniem  kluczową rolę odgrywa tutaj pora roku. Mój syn pierwsze sukcesy na nocniku zaliczał juz w wieku 8 miesiecy, w środku lata ;) Były to raczej przypadkowe „trafienia” i nastawiałam się naukę raczej na rok później. I zgodnie z przewidywaniem kolejne wakacje gdy miał już więcej niż 1,5 roku zaowocowały intensywnym nocnikowym treningiem, uwieńczonym pełnym sukcesem tuż przed 2 urodzinami. Mówiąc o pełnym sukcesie mam na myśli zero pieluch na noc oraz informowanie o potrzebach w dzień PRZED FAKTEM -bez względu na miejsce.  Wpadki? Oczywiście że czasem się zdarzały w tym okresie i byłam na to przygotowana. Żeby nie rwać ze stresu włosów z głowy i nie powodować zagrożeń na drodze zakładałam synkowi pieluchomajtki w podróże samochodem. Również zimą podczas dłuższych spacerów z dala od domu. Noce odpuściłam. Syn kładł się spać w pieluszce która rano była sucha a on biegł na nocnik, wiec zrezygnowaliśmy. Ale zdarzyły się dwie wpadki w nocy. Dziś w zależności od tego ile wieczorem wypije budzi się czasem w nocy i idzie siusiu.

Nauka trochę trwa, nie należy się spodziewać że dziecko zacznie załatwiać wszystkie potrzeby na nocnik w ciągu tygodnia czy miesiąca. W międzyczasie,nawet już blisko zwieńczonego sukcesem końca, na pewno przytrafią się większe czy mniejsze wpadki. Nie możecie im zapobiec ale możecie się na to przygotować.

Co będzie potrzebne by pożegnać się z pieluchami?

1. Nocnik. Oczywista sprawa. Moim zdaniem najlepszy będzie najlżejszy i najprostszy (my mamy OKT Kids) który łatwo można umyć i nie jest upierdliwy na wyjazdach ;) No, heloł, weekendowe wypady do babci to tylko ze swoim tronem, myślicie że nie? :D

2.Nakładka na toaletę. To już dodatek ekstra. Bo jednak bywają maluchy które uparcie chcą naśladować rodziców i odmówią siadania na nocnik a chętnie załatwią się do sedesu. Nakładka kosztuje mniej więcej 30 zł (też mamy z OKT, ta sama wersja kolorystyczna co nocnik bo kupiliśmy z myślą o wyjazdach ale jakoś zawsze bierzemy jednak tron ;) ) Obecnie syn korzysta równie chętnie z nakładki co z nocnika ale potrzebuje do nakładki plastikowego schodka żeby w pełni samodzielnie ( i z jakąż dumą!) skorzystać z toalety.

Spłukiwanie wody kręci dziecko jak kota czerwona dioda lasera. Nie walczcie z tym, nie ma sensu ;)

3.Nieprzemakalny podkład pod prześcieradło. Jeśli nie zaopatrzyliście się w takowy na etapie kupna niemowlęcego łóżeczka-czas najwyższy! My mamy dwa podkłady- jeden bawełniany (Motherhood), naprawdę nieprzemakalny i godny polecenia bo jest przyjemny w dotyku i oddychający (bez ceratki) . Drugi podkład AMW Rizzo kupiliśmy wraz z nowym materacem do dużego łóżeczka ale jest większy (80×200) co moim zdaniem było strzałem w dziesiątkę bo podwinięty na szerokość chroni dodatkowo boki materaca. Jest podszyty ceratką przez co nie jest już tak przyjemny,jednak swoją funkcję spełnia w 100%. Takie podkłady dają wam poczucie komfortu- nocne siusiu do łóżka nie powoduje katastrofalnych skutków w postaci wymiany całego wyposażenia włącznie z materacem o godzinie 2 w nocy. Jeśli dziecku przytrafi się wpadka zawijacie prześcieradło razem z podkładem i piżamą malucha do pralki, ścielicie łóżko na nowo i dziecko może iść spać. Zsiusiania kołdra to nie dramat, w poszewkę włożycie kocyk i maluch nie odczuje różnicy :)

4.Dodatkowa odzież. I obuwie. Każde wyjście z domu bez pieluchy powinno być równoznaczne z tym że bierzecie zapasowy zestaw odzieży. Dla komfortu obu stron. Jeśli chodzi o buty to jedna wskazówka- niech to będą takie, które potem łatwo wymyć lub uprać (tenisówki, crocsy, kalosze, a z kapci skórzane Ekotuptusie lub podobne) Warto też mieć w torbie małe reklamówki w które zawiniecie i zabierzecie do domu zmoczone ubranka.

Jest to też czas na kupienie majtek lub nawet majtek treningowych jeśli obawiacie się że mokre wpadki zrujnują Wam zdrowie ;) Majtki treningowe (lub jednorazowe pieluchomajtki) są łatwe do zdjęcia i mają chłonny wkład. Fajna opcja np w podróż. My korzystaliśmy z pieluchomajtek. A jeśli chodzi o dodatkowe pary spodni i rajstop- niech Second Handy staną przed Wami otworem, nie będziecie rozpaczać nad pranymi po raz setny gatkami z drogich sieciówek ;)

5.Nawilżany papier toaletowy. Taki który można spłukać w kibelku- bo chusteczek nie wolno! Sprawdzałam biedronkowy, rossmannowy Lilliputz i są bardzo fajne. Wickies z Kauflandu się targał w ręce…

6. W tym podpunkcie coś, co nie będzie potrzebne- a jest to dywan. Zwińcie go – im szybciej tym lepiej! Zapewniam że żadne domowe przepierki nie są w stanie wydobyć z dywanu tych plam (i zapachu) . U nas miejsce do zabawy zapewnił poskładany koc ale są też małe tkane dywaniki które można prać w pralce więc jeśli maluch będzie rozpaczał nad brakiem miejsca do siedzenia na podłodze – spróbujcie z mniejszymi dywanami.

Podsumowując- nauka siadania na nocnik powinna być naturalna i przyjemna, jeśli czujecie że to jeszcze nie czas, a dziecko pręży się i odmawia siadania na tron- spokojnie, odczekajcie trochę i próbujcie znowu za jakiś czas. Dzieci są naprawdę różne i niektóre załapią wcześniej, inne później, a inne pomimo sygnalizowania potrzeb w dzień będą jeszcze długo potrzebować pieluch w nocy. Najfajniejszą nagrodą dla was będzie stopniowe ograniczenie ilości kupowanych pieluch :D Zobaczycie że to latanie ze ścierką i włączania pralki 3 razy dziennie to tylko przejściowy etap a za nim jest już ten, w którym wychodząc z domu zamiast całej torby do przewijania zabieracie dla dziecka tylko przekąski i zabawkę :)

Powodzenia!