Z niemowlakiem w samolocie – długi lot, krótki lot, odlot!

0 Flares 0 Flares ×

Gdybym miała powiedzieć od czego zależy spokojna podróż z dzieckiem, powiedziałabym że przede wszystkim od dziecka :) Różne etapy rozwoju niosą z sobą różne ułatwienia i utrudnienia- inaczej podróżuje się z półroczniakiem który cały lot przesypia,  inaczej z roczniakiem który zjada wszystko z podłogi a inaczej z dwulatkiem który biega po lotnisku jak diabeł tasmański  8-O

Pierwszy lot Artysty- miał 6,5 miesiąca i lecieliśmy na Bałkany nieistniejącymi już niestety liniami Eurolot

Pierwszy lot Artysty- miał 6,5 miesiąca i lecieliśmy na Bałkany nieistniejącymi już niestety liniami Eurolot

Zawsze przed lotem pojawia się strach o samopoczucie malucha- bo tak samo jak dorośli może odczuwać dyskomfort podczas startu i lądowania -ja mam z tym osobisty problem ale -na szczęście nie zauważyłam podczas żadnej z podróży by działo się coś niepokojącego z moim czy jakimkolwiek innym dzieckiem. Jeśli maluchy już płakały-to już po osiągnięciu przez samolot wysokości, bo np. udzielał im się strach mamy czy pomimo ogromnego zmęczenia nie mogły w nowym otoczeniu zasnąć. Pamiętajcie że Wasz stres, strach czy zdenerwowanie udziela się maluchowi! Nawet jeśli boicie się latać warto do niego mówić spokojnym głosem i uśmiechać się gdy maszyna hałasuje i przyspiesza,a nawet śmiać się podczas turbulencji ;) Wy możecie to już znać-dziecko niekoniecznie, i szkoda żeby miało je to przerazić.

20140719_075831

Półroczniak zasypia ze smokiem ;)

O czym warto pamiętać?

Dziecko do drugiego roku życia lata za darmo. To oznacza jednak że nie ma przypisanego ani własnego fotela ani posiłku.  Całą podróż spędza więc u rodziców na rękach.Dostaje od załogi dodatkowy pas który przewlekacie przez swój i zapinacie w to dziecko. Niewygodne jak diabli ale ostro egzekwowane.  Podczas dłuższych lotów , większym samolotem, możecie dostać podwieszaną gondolę dla malucha gdzie będzie mógł sobie spać. To czy ją dostaniecie zależy od załogi. I od ilości dzieci w samolocie bo gondoli jest tylko kilka. Nam przytrafiła się dość nietypowa sytuacja , bo podczas lotu tymi samymi liniami na tej samej trasie raz łóżeczko dostaliśmy a raz nie bo „to dziecko jest za duże”. No tak, gondola jest do 11 kg a moje dziecko przy swoim wzroście wygląda na więcej. Nie chciało mi się dyskutować więc pokazałam stewardessie zdjęcie w aparacie z przelotu „do” i dostaliśmy tę gondolę ,jednak z wielką łaską i zastrzeżeniami odnośnie turbulencji, odpowiedzialności itd. Nóg to sobie tam mały swobodnie nie mógł wyciągnąć więc strzelam że gondola mieści dzieci do 70 cm.

Problemy wysokich ludzi...drzemka w samolotowej gondoli

Problemy wysokich ludzi…drzemka w samolotowej gondoli

Bez względu na to, ile godzin polecicie,warto zabrać podróżną poduszkę (o ile nie dostaniecie jej w samolocie-tanie linie nie dają ;) ) na której wesprzecie śpiącego malca. Bez poduchy gwarantuję omdlenie rąk!

Bagaż 

1.Przeczytajcie regulamin linii lotniczych

Kto pyta-nie błądzi. Dzięki temu, że zawsze drążyliśmy temat, dowiadywaliśmy się że w podróż z niemowlęciem możemy zabrać extra bagaż bez dodatkowej opłaty. Szukajcie regulaminów, zapisów, dzwońcie na infolinię a nawet zadawajcie pytania na fp linii na Facebooku-by rozwiać wszelkie wątpliwości. A opłaca się wiedzieć bo na przykład oprócz walizki i podręcznego-gratis zabieracie wózek i fotelik samochodowy lub łóżeczko turystyczne i tak dalej. Ale o tym wszystkim trzeba samemu doczytać-przed odprawą. Podczas ostatniej podróży na Sycylię, w regulaminie Ryanair nie było wyszczególnione czy dziecku powyżej 2 lat przysługuje bezpłatny przewóz dziecięcych akcesoriów. Pisało ogólnie o dzieciach bez podziału na Infant oraz Child , jak jest to rozgraniczone na biletach do i od 2 lat. Wydrukowaliśmy więc regulamin w dwóch wersjach językowych by w razie czego podeprzeć się nim podczas odprawy. Na szczęście nie było to konieczne-bez problemów zabraliśmy bezpłatnie wózek oraz fotelik 9-36 kg. Biorąc pod uwagę że wybranie fotelika do auta w wypożyczalni samochodów kosztowało tyle, co bilet lotniczy- nonsensem byłoby nie skorzystać :)

2.Zabezpieczcie co się da

Tak,zdarzyło nam się to… Nasz wózek został zdemolowany … Człowiek wysiada w raju cieszy się z wakacji, tymczasem widzi wózek na taśmie i zaczyna beczeć… Zdarte rączki i koła, przetarta budka, ułamany klips… Pomimo że przy pierwszym locie oddaliśmy go tuż w rękawie przed wejściem na pokład- podczas przesiadki (transferu)wózek do nas nie trafił i jeździł po taśmach z resztą bagażu. Na lotnisku docelowym dodatkowo musiał upaść… A więc tak- potem odpowiednia dokumentacja, 3 miesiące sprawy w toku i 2 tygodnie bez wózka. Wrócił naprawiony , ale naprawdę nie było warto. Od tamtej pory najdelikatniejsze części wózka owijamy folią stretch. Małą rolkę na powrót wrzucamy w bagaż lub kupujemy na miejscu. Są też specjalne torby do przewożenia wózków. Można nawet owinąć koła czy rączki reklamówką i zakleić to taśmą. Cokolwiek. To samo tyczy się fotelika,łóżeczka-wszystkiego na co wydaje się grubą kasę a uszkodzenia mogą wpłynąć na dalsze bezpieczne użytkowanie . Zresztą,widziałam na własne oczy na lotnisku w podbrukselskim Charleroi jak wózek mamy, która spóźniła się na pokład samolotu, został wrzucony do luku jak piłka do kosza 8-O  (swoją drogą pracownik musiał mieć niezłą parę by go tak podrzucić) Na Zakynthosie natomiast odebraliśmy wózek z pięknie odbitą nań podeszwą męskiego buta-ktoś tańczył na nim Zorbę?  :evil:

Taśma bagażowa jest wrogiem wszystkiego co nie ma kompaktowych rozmiarów kostki słomy… Walizki mogą się tam turlać i koziołkować i nic im to nie zaszkodzi. Z wózkiem czy fotelikiem sprawa wygląda nieco inaczej-mają mnóstwo kantów, rączki, delikatniejszy materiał… Na pocieszenie dodam, że podczas ostatniego lotu nasz fotelik został wysłany do samolotu taśmą- ale w wielkiej plastikowej kuwecie jako bagaż niegabarytowy, wrócił windą z pracownikiem, razem z wózkiem,zero uszkodzeń-to się chwali  :-P

3.Mniej znaczy więcej 

Teraz skupmy się na bagażu który będzie się z Wami włóczył po lotnisku :) Pomimo,że dziecku przysługuje własny podręczny, nigdy nie korzystaliśmy z tej opcji. Wystarczające urwanie głowy miał każdy ze swoim plecakiem. Jedynie dwulatkowi wręczyliśmy mały lekki plecak który można było szybko opróżnić i schować do naszego-większego. Dlaczego świadomie rezygnujemy z darmowej opcji? Bo po pierwsze skraca przejście przez bramki bezpieczeństwa- wyobraźcie sobie że musicie wsadzić w skaner wózek, rozebrać się z butów,pasków,telefonów i rozpakować trzy torby bo celnicy koniecznie chcą zobaczyć co się kryje w tubkach z deserem malucha . A co w tym czasie robi dziecko? ;) Bo nie może zostać w nosidle-nie pozwalają! Dlatego im mniej bagażu przy sobie-tym lepiej. Wolne ręce będą Wam potrzebne.  Duży plecak i duża wózkowa torba wystarczały nam by zrzucać z siebie w podróży jakieś ubranie i je tam upchnąć gdy w międzyczasie z toreb znikało jedzonko. Problemem w tanich liniach mogą być również zakupoholicy którzy zabierają na pokład gigantyczne torby ze strefy wolnocłowej i upychają je w miejscu na wasz bagaż. Możecie się z nimi wykłócać ale możecie też machnąć ręką i zmieścić się na jednym miejscu.

4.No to jak z tym wózkiem? 

To,czy zostawicie sobie wózek do użytku na lotnisku czy nadacie go na bagaż zależy wyłącznie od Was. Pracownik przy odprawie zapyta z ilu części się składa,oklei go i Wam odda albo nada z bagażem. Natomiast przy bramkach bezpieczeństwa-to już zależy od obsługi lotniska…  Może być tak, że przejdziecie normalnie a może być tak, że dziecko każą obudzić/wyjąć z wózka, a ten położyć na taśmie skanera… Więc z jednej strony wózek jest pomocny -bo można tam wrzucić mnóstwo rzeczy a dziecko spokojnie sobie śpi nim dojdziecie do samolotu. Z drugiej strony zapaleni przestrzegacze regulaminu dołożą Wam dodatkowej roboty z rozpakowywaniem,składaniem i podnoszeniem wózka by sprawdzić czy przypadkiem to nie jest bomba  :-?

Podczas lotu z przesiadkami- na małym lotnisku,wysiadając na płytę, dostaliśmy wózek od razu,za każdym razem-w obie strony. Na wielkim lotnisku, wysiadając do rękawa- wózka nie dostaliśmy wcale, a żeby dotrzeć do kolejnej odprawy musieliśmy przejść niezły kawałek. Gdyby nie nosidło odpadły by nam ręce…

5. Gdzie wejdziecie? Co wniesiecie?

Z dzieckiem przysługują Wam dodatkowe przywileje. Nie zawsze i nie wszędzie ale np. będziecie wywoływani do osobnych bramek poza kolejką :] Również podczas pierwszej odprawy.

Kolejnym bonusem jest fakt że wnosicie na pokład „zakazane” płyny. Czyli picie dla dziecka ( i przy okazji dla siebie :D ). Pakowaliśmy się w różnych konfiguracjach bo mimo że mały długo był na piersi to wody też lubił popić a my razem z nim ;) Tak więc w naszym bagażu najczęściej znajdowało się kilka (!) butelek wody i dodatkowo sok. Przykładowy zestaw to kubek-niekapek pełen wody, do tego jedna litrowa mineralna, półlitrowa mineralna z „dzióbkiem” oraz pół litrowy sok. Dziecięcy kubek przechodzi zawsze, dodatkowa butelka z wodą też -dlatego lepiej wziąć litrową-ale koniecznie z oznaczeniem „Baby” bo raz przytrafiło mi się w Dusseldorfie że celniczka przyczepiła się braku napisu że to woda dla dzieci… Na szczęście na Primaverze jest maleńki symbol kropli ze zdjęciem dzidziusia. Drugą (naszą ;) ) wodę-czyli trzecią butelkę musieliśmy na miejscu wypić.

Ale to wszystko zależy od kontrolerów. W Czarnogórze z rozbawieniem odkryliśmy półtoralitrową wodę która przeszła wszystkie odprawy i przyleciała z nami z Polski w koszu wózka :) Gdy lecieliśmy do Grecji musiałam wyłuskiwać z bagażu wszystkie tubki z owocami- miałam ich sporo ;) Na szczęście podejście z uśmiechem i wytłumaczenie że dziecko to łakomczuch udobruchało zaniepokojonego celnika. Słoiczki,kanapki czy porcje mleka – im dłuższy lot tym więcej-nikogo nie zdziwi Wasz dziecięcy ekwipunek. Raz ( w Belgii) zdarzyło mi się tylko, że badana była zawartość butelki z wodą malucha (była to trzecia butelka poza bidonem i sokiem w naszym bagażu może dlatego)  Ale nigdy mi nikt niczego nie zabrał nie kazał otwierać itd.

6. Jedzenie 

Dziecku do 2 lat nie przysługuje ani własny fotel ani posiłek. Dobrze,że możecie sobie wnieść na pokład zapasy żywności bo na  kilkugodzinnym locie bez wyżywienia mógłby być problem. Ba! Ja miałam taki problem i to podczas 9 godzinnego lotu z posiłkami! Mój niespełna roczny syn na widok kurczaczka z warzywami na parze i kluseczkami dostał takiego ślinotoku, że opędzlował moją porcję i jeszcze dobierał się do dania ojca. Opędzlował też moje babeczki, bułki i za każdym razem podsysał się do podawanych mi napoi. Pomimo że pod nosem miał cycka z mlekiem  ;-)

A teraz konkrety-co dobrze mieć do jedzenia dla takiego malucha (o sobie też pamiętajcie!) Więc jeśli maluch pije mleko to oczywiście porcje mleka i woda do jego rozrobienia (wydaje mi się że załoga samolotu jest na tyle uprzejma że poda Wam wrzątek-mi podali do wyparzenia smoczka) Dobrze mieć jednak z sobą chłodną wodę żeby to wymieszać i mleko można było od razu podać.

Z dzieckiem na piersi sprawa wymaga mniej sprzętu ale pamiętajcie też o wodzie-dla siebie! Warto zaznaczyć że w samolocie jest cholernie suche powietrze więc naprawdę chce się pić.

Sprawa przekąsek zależy od indywidualnych upodobań Waszego maluszka-ja podczas pierwszych podróży miałam ze sobą słoiczki z obiadkiem i deserkiem ale zawsze jakoś tak wyszło że ich nie podałam bo maluch albo jadł pierś albo moje posiłki. Potem ktoś wynalazł tubki z deserkami i obiadkami. Alleluja! Genialny wynalazek! Tubka mniej waży, zajmuje mniej miejsca i nie wymaga łyżeczki (dla młodszych niemowląt możecie zapolować na tubki Hippa z dokręcaną do tubki końcówką łyżeczki-często pojawiają się w Lidlu).

Oprócz tubek/obiadków/mleka dla dziecka poniżej roczku można spakować kukurydziane chrupki czy biszkopty (cała paczka to ryzyko rozsypania-przesypcie do spożywczego woreczka strunowego np Ikea) W woreczku strunowym można też zabrać porcję kaszki instant. Ale najlepsze będzie oczywiście to co przygotujecie w domu-co malec lubi i chętnie będzie się tym zajmował. Ja lubię na podróż robić naleśniki,smażone bez tłuszczu,z małą ilością nadzienia i zwinięte w ciasne rolki- łatwo je wziąć do rączki, nie brudzą a sycą. Mogą to też być warzywne mufinki czy inne przysmaki-spakowane w małego Lunchboxa na pewno ucieszą brzdąca i zajmą go czy w samolocie czy na lotnisku.

Nie piszę tutaj o przekąskach kupowanych w samolocie i na lotnisku-dlatego że strefa wolnocłowa już dawno przestała być tania,a w samolocie wybór jest niewielki. I jak powszechnie wiadomo- posiłek na lotnisku,szczególnie w Pl, to opcja dla bogatych ;)  Specjalnych dań dla niemowląt nie widywałam na lotniskach zbyt często-chyba tylko w Krakowie był automat ze słoiczkami Hipp.

Starsze dziecko (i bądźmy szczerzy-takie które leci na wakacje więc więc odpuszczacie chwilowo tematy EKO ;) ) w czasie lotu na pewno chętnie przegryzie paluszki chlebowe (grissini) , lub małe krakersy zwierzątka czy literki. Naleśniki czy domowe muffiny również się tutaj sprawdzą ale dwulatek świetnie poradzi sobie też ze zwykłą kanapką. Teraz mojemu dwulatkowi na 3 godzinny lot z przesiadką spakowałam właśnie kanapki, paluszki, paluchy serowe (Miami z Biedronki mają świetny skład ;) ) oraz tubkę z serkiem i jedną z owocami. Do tego bidon z wodą i butelkę soku. I paczkę żelek oraz ciastka które pomogliśmy mu zjeść my ;)

7.Zabawki 

Roczniak podczas 9 godzinnego lotu

Roczniak podczas 9 godzinnego lotu

Zasada jeśli chodzi o zabawki do samolotu jest jedna. Muszą skutecznie zająć i zafascynować siedzące przez kilka godzin w jednym miejscu-bez widoczków za oknem-dziecko. Dlatego warto zainwestować przed lotem w coś nowego. Nowa grzechotka czy gryzak dla niemowlęcia, nowa książeczka dla roczniaka czy nowa kolorowanka dla dwulatka-to jest to! Dwulatek jako w miarę rozgarnięty już człowiek może nawet wybrać się z Wami na zakupy i wybrać nowe małe kredki (Bambino),książeczkę z nalepkami (wielokrotnego użytku) czy resoraka o których będzie wiedział że może się nimi bawić dopiero w samolocie dzięki czemu będzie wyczekiwał podróży z radością.

Im młodsze dziecko tym mniejsze wymagania bo równie skutecznie będzie ogryzać piszczącą zabawkę jak i swoje własne buty ;)  Dwulatek potrafi na dłużej skupić swoją uwagę ale wymaga to więcej waszego wkładu w zabawę.

Zabawa dwulatka

Zabawa dwulatka

Z naszych samolotowych pewniaków dla półroczniaka wymienię zawieszkę-małpkę Lamaze oraz żyrafę Sophie.

P1000446

Małpka rządzi i wymiata ;) Półroczniak

Dla rocznego dziecka piłkę Oball, kapcie :D oraz nową grzechotkę-kluczyki i butelkę które dostał od załogi. Do tego sensoryczne książeczki. Półtoraroczniak zafascynowany był głównie jedzeniem i innym,dzieckiem,wrzeszczącym przez cały lot więc nie pamiętam czym się bawił… Miał swoją ukochaną poduszkę przytulankę która pomogła mu w końcu zasnąć… Dwulatek z radością jeździł po stoliczku nowym resorakiem,naklejał naklejki w książeczkach oraz bawił się pacynkami na palce z Ikei-te pacynki sprawdzają się w każdym wieku :)

8.”Drobiazgi”

Żeby już nie przedłużać-wszystkie inne potrzebności w jednym podpunkcie.

Nie zapomnijcie o paszporcie ;)

Na lotnisku i podczas wsiadania/wysiadania z samolotu może Wam się przydać nosidło. Bo brakuje rąk. Nawet bardzo. Na wakacjach również. Jeśli jeszcze nie macie warto przemyśleć-oczywiście ergonomiczne lub chustę.

Zmęczenie,kolejka-najlepiej w ramionach rodzica

Zmęczenie,kolejka-najlepiej w ramionach rodzica

Zgadajcie o dobre miejsce przy odprawie! Dobre miejsce to na pewno nie jest środkowy rząd z innymi pasażerami tuż obok, dobre miejsce to na przykład sam przód przy ściance . Jeśli zawalicie sprawę przy odprawie- zagadajcie z personelem już po starcie czy można się przesiąść-jeśli oczywiście będą wolne miejsca lub rzędy. Nic mi kiedyś tak nie popsuło lotu jak facet jedzący paluszki w nocy na oczach mojego zaślinionego dziecka :p Lepiej postarać się o „własny”rząd lub nawet wolny fotel do brykania dla malucha.

Poduszka-jeśli nie dostaniecie jej w samolocie zabierzcie koniecznie swoją-czy to podróżnego rogala, czy specjalną dla dziecka -jego ukochaną. Przyda się gdy malec padnie Wam na rękach i gdy wy w końcu też padniecie-będziecie wdzięczni za cokolwiek miękkiego pod zmęczoną głową.

Kapcie/skarpety na zmianę- temat obciachowy ale wyobrażacie sobie siedzieć w obuwiu 11 godzin? No, ja też nie! Synkowi do samolotu zabieram skórzane Ekotuptusie, sobie dodatkowe skarpetki bo jakoś tak już w samolotach bywa że jest albo koszmarnie gorąco albo zimno.

Przewijaki i pokoje matki z dzieckiem na lotniskach-może to wyglądać różnie. Bywają lotniska brudne i zapuszczone (pozdro Bruksela) jak i z tak pięknymi pokojami do karmienia że nie będziecie chcieli z nich wyjść (pozdro Kraków :) ) Generalnie jeśli się uda radzę przewinąć dziecko przed wejściem na pokład bo w samolotowej łazience jest ciasno,głośno i nieprzyjemnie, a „deska” zwana przewijakiem jest bardzo mała,twarda i ustawiona bokiem więc trzeba się nieźle nagimnastykować. Weźcie więcej pieluch.i jednorazowy podkład. Start samolotu czasem może się opóźnić.

Tablet? No ok,czemu nie-my nie mamy i nie korzystamy, ale często to może być ostatnia deska ratunku dla malca któremu ciężko w miejscu usiedzieć a musi na czas startu i lądowania. Zresztą mój wychowany bez TV syn z tego co pamiętam mając roczek średnio był zainteresowany wyświetlanymi na ekranach przy fotelach filmami czy bajkami-wolał w nie pukać butelką zamiast oglądać ;)  Ale często widuję dzieci z tabletami czy nawet małym laptopem- więc jeśli czujecie że uratuje Wam to podróż- nie krępujcie się :)

Przygotowanie dziecka? Pogawędka z dwulatkiem? Dlaczego nie! 

Widziałam kilka razy dzieci które nie wiedziały co z sobą w samolocie robić. Serio. Zrozpaczone wyły cały lot pogrążając rodziców w bezradnej trwodze, a ci powtarzali do dziecka po milion razy „uspokój się” bo już brakowało im pomysłów. Tak samo zdarzają się dzieci które pomimo ogromnego zmęczenia nie potrafią zasnąć w samolocie i też z tego powodu płaczą. O ile półrocznemu czy rocznemu maluszkowi ciężko wyjaśnić co się dzieje-to starszemu dziecku już można. A więc niemowlaka próbujemy wyciszyć i ukoić-ukochaną przytulanka, smoczkiem, lekko kołysząc aż zaśnie , a starszemu dziecku trzeba wytłumaczyć co się robi w samolocie. Ale nie gdy zacznie już łkać na pokładzie tylko dużo wcześniej przed podróżą.  Tak samo jak tłumaczymy że w restauracji się nie biega , a w domu nie krzyczy ;) Dzieci rozumieją proste i jasne zasady-i chętnie się do nich stosują jeśli uchodzą za naturalne (bez przymusu ;) ) i ogólnie przyjęte.

„W samolocie,drogi dwulatku, się siedzi i się je. Można się też bawić ale trzeba siedzieć i mieć zapięte pasy-jak w samochodzie. Można też popatrzeć chwilę przez okienko na autka z góry. Można iść spać. ”

Tyle wystarczyło powiedzieć mojemu dwulatkowi jakiś czas przed podróżą. Bałam się że będzie mu ciężko usiedzieć na miejscu czyli na swoim fotelu,przypiętym tym luźnym pasem… Tymczasem podekscytowany przed lotem powtarzał że poleci i że w samolocie się siedzi i je :D No i cieszył się też z nowych książeczek które czekały schowane w plecaku. Wszystko to sprawiło że pomimo ogromnej w tym wieku potrzeby ruchu i odkrywania-przetrwał lot z przesiadką bez spięć. Oczywiście tym razem na lotnisku nie korzystaliśmy z wózka żeby malec mógł się wybiegać przez co kilka razy musiałam go ścigać pod bramkami oraz zdejmować z taśmy do nadawania bagażu ;)

I owszem , zdarzyło mi się bezradnie rozkładać ręce w samolocie- wracając z Zakynthosu maluch nie mógł zasnąć przez hałas (innego płaczącego malucha) a podczas powrotu nad Atlantykiem niestety siedzieliśmy w środkowym rzędzie,mały nie mógł zasnąć a obok nas siedziała pewna para. Pani była bardzo cierpliwa i wyrozumiała. Gdy mały chciał jej zwędzić bułkę. Gdy milion razy ją szturchnął czy pociągnął za włosy. Nawet wtedy gdy zasypiający Artysta zapodał jej plaskacza w twarz. Płonęłam ze wstydu i za każdym razem przepraszałam. A gdy mały w końcu zasnął i mogłam go odłożyć do gondoli- oświeciły się światła i zaczęto rozwozić posiłki a pasażerowie zaczęli wstawać i trzaskać schowkami. Więc wszystko od nowa…

P1000455

Więc na podsumowanie powiem Wam tak-na większość przypadków możecie się przygotować, spakować, zorganizować. Zachowując zimną krew i pozytywne nastawienie wiele jesteście w stanie znieść i pomóc też dziecku odnaleźć się w nowej sytuacji jaką jest podróż. A resztę umiejętności zdobędziecie jako doświadczenia-w kolejnych ekscytujących podróżach których życzę Wam jak najwięcej :)

P1000430